Zima nadchodzi.
KETIA Rosnąca niepewność przejmowała zdrowy rozsądek. Gubiłam się w plątaninie własnych myśli, szukając logicznego punktu, w którym będę mogła na nowo przetworzyć informacje. Nie było jednak na coś takiego czasu, czas spokoju właśnie miał odejść. Czułam na policzkach zimne powietrze, a warkot silnika skutecznie zagłuszał nerwowe bicie mojego serca. Patrzyłam na obłok ognia i dymu, unoszący się w coraz wyższe partie atmosfery. Wybuch był ogromny i spektakularny. Budził we mnie zarówno strach, jak i uaktywniał adrenalinę. Każdy mój mięsień pozostał napięty, a szum po uderzeniowy wciąż przeszkadzał w usłyszeniu słów towarzyszącego mi mężczyzny. Chciałam się wyrwać, ruszyć do akcji i zdobyć chociażby małą garść informacji. Powstrzymał mnie od tego silny uścisk na nadgarstku, sprowadzający umysł na właściwe tory. - Nie oglądaj się, musimy szybko opuścić to miejsce. Trzymaj. – spojrzałam na niego, przywołana spokojnym głosem. ...