Przebudzenie
DARIUS Zadygotałem, czując wzmożony powiew wiatru. Naciągnąłem na nos kawałek szalika, mimo, że miałem świadomość, że nic to nie da. Mróz zaczynał być coraz silniejszy, a Zima jasno zwiastowała swoje nadejście. Uniosłem prawą dłoń, schowaną za grubą rękawiczką, próbując uchwycić spadające na ziemie płatki śniegu. Wirujący, delikatny, a zarazem piękny wytwór po chwili osiadł na mojej ręce. Każdy z nich był wyjątkowy, każdy posiadał w sobie coś niezwykłego. Zupełnie jak my, Wygnańcy. - Słyszałem, że czeka nas ciężka zima. – mruknęła kobieta znajdująca się za moimi plecami. Jej ciało dygotało, a zdradzała to mowa, poprzedzona szczękaniem zębów. Słyszałem, jak ociera ramiona, jakby ten gest miał przywrócić jej ciepło. - Nie bardziej niż zwykle. – mruknąłem, ignorując jej zachętę do pogawędki. Oczami wyobraźni zobaczyłem, jak przewraca oczami i kręci głową. I nie tyle, że z niechęci do mnie, a nie...