Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2021

Co dalej?

Obraz
    - Nie, coś jest nie tak...    Głos w słuchawce stał się przytłumiony i mniej wyraźny. Jego właściciel oddalił się od urządzenia, przez które się komunikowali, i rozglądnął wokół własnej osi. Zatrzymał się, kroki ucichły, ale echo i tak poniosło ich odgłos wzdłuż ścian budynku.     - Sprecyzuj.     - Nie ma króla, ale ktoś tu ewidentnie węszy. Wyczuwam tego kogoś, ale to zupełnie inny rodzaj... energii.    - Potrafisz stwierdzić skąd pochodzi ta energia ?     - Właśnie się do niej zbliżam.     - Gdzie teraz jesteś?    - Wschodnie skrzydło.    - Nie każ mi wykorzystywać planu C.    Prychnął.    - Dzięki za wiarę, panie dowódco... Mówiłem ci, że go nie potrzebujemy – i go nie będziemy potrzebować.    - Możliwości jest mnóstwo, więc wszystkie musimy wziąć pod uwagę.    - Chyba kogoś sły... – zamilkł nagle.    Marszałek od razu in...

Środki na chwasty.

Obraz
  Siedziałam na przednim fotelu, wygodnie się na nim opierając. Starłam się unikać kontaktu wzrokowego z księciem, tylko od czasu do czasu zerkając w jego stronę. Za mną umiejscowiła się Sitia, a jej bezpieczeństwem miał zająć się Moran. I mimo, że ją o tym nie poinformowałam, po to między innymi z nami wyjechał. Miał co prawda kilka innych funkcji, które miał spełnić przy naszym boku, ale to ochrona Białowłosej była jego główną fuchą. I najwyraźniej wcale mu to nie przeszkadzało, bo szybko złapali dobry kontakt. Nie mogłam też pozwolić sobie na zbytnie rozproszenie myśli. Właśnie jechaliśmy z obcym człowiekiem, który miał bezpośredni kontakt z Królem Królestwa Silangan. To spotkanie było oficjalne, a zarazem mocno intymne przez zachowanie samego dziedzica tronu. Zachowywał się nad wyraz naturalnie, wręcz lekkomyślnie. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. I być może o takie wrażenie mu chodziło. - Zaraz będziemy na miejscu. – poinformował, kiedy krajobraz całkowicie się zmienił. ...

Nie jadę.

Obraz
   Jeszcze długą chwilę opierałam się o drewnianą powłokę drzwi zaraz po wejściu do swojego pokoju, nie zaświecając światła. I nawet gdy zaczęły boleć mnie łopatki (miejsce najbardziej stykające się z twardym drewnem), wciąż stałam w tej samej pozycji. Na przeciwko mnie znajdowało się okno, dość szerokie, kwadratowe, toteż mogłam wlepić swój wzrok w zapierającym dech w piersiach pejzażu. A tego wieczoru było co podziwiać.    Mroczny zmierzch połykał ciemnością krajobraz, by zatapiać go powoli w otchłani czerni pod osłoną gwiezdnego, ciemnego firmamentu. Księżyc ukrył się zawstydzony za szarymi kłębkami puchu, a migoczące punkty na niebie pulsowały coraz jaśniej z każdą mijającą minutą.    Jak można nie zakochać się w tej porze doby? Pora, która łączy dwa zupełnie różne czasy – dzień i noc. Pora, która przeplata je ze sobą, by zamiast ostrej, chamskiej granicy, można było zachwycać się gradientem mijającego się słońca z księżycem – i księżyca ze słońcem. Prz...